
- W jednym tygodniu wody nie było sześć razy, a w jednym dniu, nawet dwukrotnie. Bez wody jesteśmy zazwyczaj około pięciu godzin. Sucho w kranach zaczyna być tak około 12 lub 13 – głośno liczy pani Irena, która „szopkami z wodą”, jak sama je nazywa, jest już wyraźnie zmęczona. – Do tej pory wody nie mieliśmy już chyba ze dwanaście razy łącznie.
Wyjątkowo trudno bez wody jest też Elżbiecie Łabudzie, która w domu opiekuje się niepełnosprawnym synem. – Dla mnie to jest tragedia. Mój syn cały dzień leży w łóżku, a każdy posiłek, który dla niego przygotowuję, muszę zmiksować. Naczynia, które do tego używam wymagają szczególnej higieny, mycia pod bieżącą wodą i wyparzania. Bez wody jest mi po prostu jeszcze trudniej. Jakoś sobie radzę, ale jest ciężko.
Równie trudno co pani Elżbieta mają też ludzie starsi, uwięzieni w swoich mieszkaniach na Osiedlu.
- W naszej klatce mieszka kilka takich 90-latków. Nie wiem jak oni sobie wówczas radzą – dodaje pani Irena.
W obawie przed kolejnymi awariami mieszkańcy wypełniają puste butelki, stawiają wiadra z wodą w toaletach, a na kuchenkach garnki.
- Do toalety używam wody z pobliskiej rzeki, a do picia kupuję w Lidlu, bo nie zawsze jest beczkowóz – tłumaczy Jerzy Głogowski.
Przypomnijmy, że dwa tygodnie temu na tym samym Osiedlu doszło także do wycieku gazu w trakcie prowadzonych przez firmę Skansa S.A. robót (więcej przeczytasz TUTAJ )
- Wykonawca nie jest niczemu winien, bo kieruje się sugestiami projektanta. Moim zdaniem oni powinni zamknąć całą ulicę, przesunąć się do środka i za jednym zamachem pociągnąć kanalizację i wodę – dodaje pan Jerzy, który przez lata zajmowałam się podobnymi inwestycjami.
Z utrudnień na jakie narażeni są mieszkańcy zdaje sobie sprawę Wojciech Jastrzębski, prezes Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji „Wodnik” Sp. z o.o., a winą za całą sytuację obarcza starą, zerdzewiałą sieć wodociągową, która przebiega w pobliżu. - Wystarczy, że ziemia lekko się osuwa w trakcie wykopów i zerdzewiała rura już pęka. To wyjątkowo trudny technicznie teren i fatalna sieć.
- Do tego dochodzi brak precyzyjnych map – tłumaczy Wojciech Kowalczyk, menadżer projektu z firmy Skanska S.A.
Dużo wody upłynie jeszcze zanim mieszkańcy Osiedla bez obaw będą przyglądać się pracom firmy.
- W planach mamy bowiem jeszcze położeniem nowej sieci wodociągowej w tym miejscu. Jeśli uda nam się to, wówczas roboty potrwają do końca 2012 roku. Myślę jednak, że najgorsze jest już za nami – kwituje Wojciech Jastrzębski, który w rozmowie z nami zapewniał, że beczkowóz pojawia się zawsze tam, gdzie awaria trwa powyżej sześciu godzin.
- W imieniu firmy Skanska przepraszam za wszystkie trudności wynikające z prowadzonych z przez nas prac. Proszę zrozumieć, że nasze awarie nie są celowo. Nam też zależy na jak najszybszym zakończeniu robót, a takie usterki, tylko opóźniają cały proces – dodaje Wojciech Kowalczyk.
Komentarze (4)
pisze się ZARDZEWIAŁY droga redakcjo
choć w sumie po dłuższym zastanowieniu :) może być
tak czy siak, popularniejszą formą jest pisanie przez A nie zaś przez E
Co za czujność w ortografii